Wiele lat wracając z pracy obserwowałem pola w Straszęcinie z tymi dwoma wielkimi drzewami na tle pięknego zachodu słońca. Przeważnie było za późno, by wrócić z aparatem i zrobić porządne zdjęcie. Okazuje się, że nie warto się poddawać, że warto czekać, że w końcu matka natura nam to umożliwi. Zawsze sobie wmawiałem, że kiedyś to nastąpi. No więc nastąpiło wczoraj, podczas bardzo mroźnego (-15*C) popołudnia, gdzie temperatura dosyć intensywnie spadała ukazując prawdziwe oblicze srogiej zimy. Jak to zwykle bywa podczas takich warunków można liczyć na spektakularny zachód słońca. A żeby było jeszcze ciekawiej dostałem bonus w postaci udającego się na nocny spoczynek stada łabędzi liczącego 13 osobników. Czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałem na żywo i ogromnie cieszę się, że mogłem to uwiecznić na fotografiach. Nigdy nie należy się poddawać…