Zaćmienie księżyca

Jak to zwykle bywa – przynajmniej w moim przypadku – zawsze jakieś chmurzyska przysłonią owe zjawisko, a jak już sobie „pójdą” gdzieś, jest już po temacie. I tak 2 godziny po całkowitym zaćmieniu „łysego” przypomniałem sobie że aparat zostawiłem na parapecie balkonu. Poszedłem więc po niego mimo wszystko spoglądając w górę – księżyc już w 3/4 odsłonięty był, ale i tak fotkę popełniłem:

Comments

  1. Marcin Szumański 17 czerwca 2011 Odpowiedz

    To chyba w okolicach północy musiało być, bo o 23 "łysy" był jeszcze czerwony, a jego glaca dopiero wyłaziła z cienia ;) Z ręki robiłeś?

  2. Marcin Szumański 17 czerwca 2011 Odpowiedz

    Piękna różnica: 1/1250s vs. 1/4s - gdzieś tyle (przy iso400) wyszłoby wtedy, gdy swoje robiłem ;)

  3. Mirek 19 czerwca 2011 Odpowiedz

    Dobra robota, ja niestety poddałem się przy chmurach a potem już nie sprawdzałem. Ciekawi mnie mnie ta sprawa czerwonego koloru bo podobno przy takim załamaniu światła miał wpadać w taką barwę. Jak wyglądał naprawdę?

  4. Marcin Szumański 20 czerwca 2011 Odpowiedz

    Był czerwony (czerwono-pomarańczowy), ale tylko w tej fazie zaćmienia, w której był najmocniej zasłonięty przez Ziemię (np. na moim zdjęciu). Na powyższym już wrócił do normalnych kolorów.