Uwaga na oszustów !!!

Poniżej zacytuję treść listu, jaki otrzymał kolega fotograf z FPFŚ od pewnej osoby, która pewnie na wyprzedaży zakupiła aparat i tym samym automatycznie stała się „fotografem”. Proszę najpierw przeczytać ten list:

Witam.
Mam do Pana takie nietypowe pytanie związane z fotografią.
Jestem młodym fotografem i zaczynam zarabiać na fotografii ślubnej…. Jednak zdobyć klientów bez dobrego portfolia jest bardzo ciężko bo wiadomo, że każdy chce zobaczyć umiejętności fotografa….. i tutaj pytanie do Pana … za jaką kwotę ( na rok ) mógłbym używać Pana zdjęć z kategorii ślubne na własnej stronie internetowej. Pozwoliłoby mi to wzbudzić większe zaufanie u klientów.
PODKREŚLĘ ŻE JESTEM FOTOGRAFEM Z PODKARPACIA WIĘC NIE JESTEM W ŻADEN SPOSÓB PANA KONKURENCJĄ.
Jeżeli zgodziłby się Pan na takie rozwiązanie to oczywiście chciałbym podpisać umowę , ta umowa zawierałaby między innymi okres udostępniania zdjęć i dokładny adres mojej strony www na której te zdjęcia mogłyby się znajdować przez okres rok.
Proszę mi wybaczyć, że się nie przedstawiłem imię i nazwiskiem ale nie jest to powód do dumy, że proszę innego fotografa o wykorzystanie zdjęć. Oczywiście przedstawię się jeżeli zgodzi się Pan na moją prośbę.
Tak więc proszę o przemyślenie tematu i proszę o podanie ceny za udostępnianie zdjęć ( na rok, 6 miesięcy , 3 miesięce)
Pozdrawiam i czekam na odpowiedź.

Powyższy list został opublikowany przez większość fotografów z FPFŚ ku przestrodze. A zatem i ja przestrzegam Młode Pary przed takimi typami i dobrze radzę – oglądajcie zdjęcia w formie papierowej (wywołane w labach cyfrowych), nie zaś te z internetu, czy komputera – a jeśli już, to w pełnej rozdzielczości. Zdaję sobie sprawę, że wybór odpowiedniego fotografa ślubnego to wcale niełatwa sprawa, tym bardziej, że coraz więcej osób oferuje swoje usługi w tym zakresie za śmiesznie niskie pieniądze, bo przecież mają lustrzankę cyfrową za 2500 zł, z której wyprodukują 3000 zdjęć na weselu i to wszystko za 500 zł.

Przecież wybierając tego fotografa widzieliście wcześniej cudowne ujęcia w pięknym plenerze i już wyobrażaliście sobie wasze zdjęcia… a tu nagle okazuje się, że jest już po imprezie, zdjęć się nie powtórzy, pozostaną jedynie… gnioty, z których tak na dobrą sprawę BĘDZIECIE MUSIELI być zadowoleni, ale czy aby na pewno…?

Comments

  1. Tak się teraz zastanawiam, czy aby moja szwagierka w taki sposób się nie nacięła. Firma, której powierzyli swoje wesele, w portfolio miała naprawdę fajne prace - przeciwieństwo 2,5 tyś. gniotów otrzymanych pod koniec miodowego miesiąca. Niby 2 Nikony D700, ale kompletne lamerstwo ze strony obsługujących ich osób. Może będzie okazja, to pokażę Ci, jak fatalne zdjęcia można tym aparatem zrobić ;)

    • admin 19 marca 2011 Odpowiedz

      Pewnie Unia dofinansowała taką "firmę" i goście jadą na tym myśląc, że jak mają lustrzanki (i to jeszcze FF), to są fotografami. To najlepszy dowód, że nie aparat robi zdjęcia.

  2. Lila 30 maja 2011 Odpowiedz

    Masakra co to się dzieje ! Najlepiej w takim razie oglądać zdjęcia w pełnym rozmiarze na laptopie, bo wywołać np. 10x15 też można z jakiejś strony. Dobrze, że są ludzie, którzy są jeszcze uczciwi, chociaż takich coraz mniej..