Artur Tabor nie żyje :(

Ta wiadomość spadła na mnie niczym grom z jasnego nieba, kiedy to zadzwonił do mnie w piątkowe południe (02.07) Marek Nasiadka informując o śmierci naszego kolegi Artura Tabora. A jeszcze nie tak dawno spotkaliśmy się na roztoczańskim związkowym plenerze w Zwierzyńcu. Odszedł od nas miły, sympatyczny i wesoły człowiek, a przede wszystkim wielki miłośnik przyrody. Autor wielu albumów poświęconych przyrodzie, które ogląda się z zapartym tchem. Pasjonował się fotografią od ponad 20 lat. Specjalizował się w fotografowaniu i filmowaniu zwierząt, szczególnie ptaków, w środowisku naturalnym. Współpracował z wydawnictwami i czasopismami polskimi, a także agencjami zagranicznymi, m.in. BBC. Pozostawił po sobie bogaty zbiór zdjęć i filmów. Zginął 02 lipca br. w Mongolii podczas wyprawy plenerowej, prawdopodobnie spadł ze skały, jak twierdzi Wiesiu Lipiec – prezes Okręgu Roztoczańsko-Podkarpackiego Związku Polskich Fotografów Przyrody, do którego Artur należał.

Artur pozostaniesz w mojej pamięci na zawsze… 🙁 Szczególne wyrazy współczucia jego małżonce Joli i córce Monice.

foto: www.arturtabor.pl

Poniżej kilka słów wypowiedzi Artura, które pochodzą z jego strony: www.arturtabor.pl

Fotografia przyrodnicza ? to sposób na życie, pełne przygód i artystycznych doznań.

Mam duże szczęście, że w wieku dorosłym mogę bawić się w Indian. Buduję specjalne kryjówki wysoko w koronach drzew, wkopuję się w ziemię, przemierzam łodzią bagna i rozlewiska, zamaskowany skradam się do zwierząt. Do tego rodzaju fotografii potrzebne są różne umiejętności, dobra kondycja fizyczna i oczywiście wiedza przyrodnicza ? muszę wiedzieć gdzie szukać moich bohaterów.

Każde zrobione zdjęcie poprzedzone jest wyprawą w teren w poszukiwaniu miejsca występowania danego zwierzęcia. Potem przystępuję do budowy ukrycia, które staram się maksymalnie zamaskować aby zlało się z otoczeniem, okrywam je gałęziami, trzciną, trawą itp. Kiedy wszystko jest gotowe żegnam się z rodziną, zabieram aparaty, statywy, termos z ciepłą herbatą, kanapki i chowam się w ukryciach czasami nawet na parę dni ? mam wtedy najlepsze wyniki. Dobrze zamaskowana „buda ?? to swego rodzaju zaczarowana czapka niewidka, z której mamy możliwość podpatrywania przyrody, która wynagradza nam godziny spędzone w niewygodnej pozycji. Obserwujemy np. ptaki podczas zachowań godowych, jak opiekują się potomstwem, zdobywają pokarm, odpoczywają itp. ? jednym słowem wszystko to co na co dzień nie zauważamy, najczęściej widzimy jak zwierzęta uciekają !

Nie ma chyba innej dziedziny fotografii gdzie na efekt końcowy ? zdjęcie, musielibyśmy czekać aż tak długo. Sama przyroda jest bardzo dynamiczna i zmienna. Gra świateł, barw, gwałtowne zmiany pogody towarzyszą nam codziennie. Ulubione miejsca, często odwiedzane za każdym razem zaskakują nas innym wyglądem i atmosferą chwili ? wystarczy tylko umieć to zauważyć i w odpowiednim momencie nacisnąć spust aparatu. Dobre zdjęcie to swoisty rodzaj polowania ? musimy być w odpowiednim miejscu i czasie aby uzyskać wymarzony efekt. Wstawanie przed świtem, wyczekiwanie na poranne mgły, pogoń za „dziurą” w niebie w nadziei na jeden przebłysk słońca to codzienność w pracy fotografika przyrodniczego. Zapraszam do odwiedzenia mojej strony www.arturtabor.pl.

Artur Tabor
Fotograf przyrody

Comments

  1. Bartek 26 lipca 2010 Odpowiedz

    Jeszcze nie tak dawno obejrzałem program Dzika Polska właśnie o Arturze.